sobota, 26 listopada 2011

013. Essence- Quattro eyeshadow nr 09 denim

Witam :) Dzisiaj piszę już dla Was drugą notkę, ale po prostu korzystam z chwili wolnego czasu kiedy mogę coś nabazgrolić. Pewnie powoli zauważacie już ile mam produktów z Essence. Jest to jedna z moich ulubionych firm i jakiś czas temu postanowiłam wypróbować ich cienie do powiek. W tym celu kupiłam poczwórne cienie w cenie 12 zł za 5g. Kolorki po prostu są bajeczne. Zamierzałam wziąć jakieś brązowe, ale jak zobaczyłam te niebieskości to szybko zmieniłam zdanie.
Cień srebrny. Niestety najmniejszy. Jest mocno perłowy. Świetna pigmentacja. Jestem z niego bardzo zadowolona i na powiece wygląda równie dobrze. Jestem na tak.
Cień niebieski. Tym razem największy. Wygląda na mat, chociaż czasami jak się przyjrzę to widzę maluteńkie drobinki. Na powiece jest typowy matem. Kolor cudowny. Jestem na tak.
Cień granatowy. W paletce wygląda jak mój ulubieniec. Granatowy z fioletowo-niebieskimi drobinkami. Piękność. Pigmentacja równie dobra jak przy dwóch poprzednich cieniach. Jednak na powiece drobinki gdzieś uciekają i zostaje tylko granat. Wielka szkoda. Nieco się rozczarowałam. Jestem na tak.
Cień czarno-srebrny. Trudny kolor do opisania. Czerń, srebro, szarość. Również bardzo spodobał mi się kolor, jednak jest to totalny bubelek. Cień kompletnie nie współpracuje. Nie da się go nałożyć palcem, więc co dopiero pędzelkiem. Ma bardzo dziwną konsystencję- jest suchy, osypujący się i mocno zbity. Być może przyczyniły się do tego duże drobinki, no ale bez przesady. Jestem na nie.
Z cieni jestem średnio zadowolona, jednak ostatni z nich mnie odstrasza. Szybko się rozcierają i równie szybko rolują w załamaniu powieki (bez bazy). Jeżeli będę kupowała kolejne poczwórne cienie tej firmy to bardziej się przyjrzę :) Pozdrawiam !

012. Miss selene- lakier nr 212

 Ostatnio na moich pazurkach gościł oto ten kolorek. Jak dla mnie wygląda czekoladowo :) Jest to lakier z Miss Selene. Zapłaciłam za niego 2,90 zł, więc cena bardzo korzystna. Posiadam inne lakiery z tej firmy, z których nie jestem zadowolona, dlatego doznałam bardzo miłego zaskoczenia. Bardzo dobrze rozprowadza się po płytce paznokcia. Całkowicie wystarczą dwie warstwy. Nie ma prześwitów. Dosyć szybko schnie, nie trzeba czekać nie wiadomo ile. Pojemność ma 5ml, więc dla porównania- za lakier Essence o tej samej pojemności płacimy ok 6 zł, a nie są jakieś nadzwyczajnie lepsze. Czy warto, same przemyślcie. Jednak pamiętajcie, że z każdym kolorkiem bywa różnie :)


poniedziałek, 21 listopada 2011

Film: Listy do M :)

Hej dziewczyny! Jak Wam weekend minął? :) Postanowiłam ostatnio iść do kina na coś świątecznego. Razem z chłopakiem wybraliśmy się na "Listy do M". Jestem dość negatywnie nastawiona do ostatnio produkowanych, polskich filmów. Jednak tutaj myliłam się. Na prawdę film wprowadza nas w taki miły, kochający święta nastrój :) Uważam, że film zdecydowanie przebija "To właśnie miłość", do czego często jest porównywany. Momentami nawet łezka w oku się kręci. Jeżeli jeszcze nie byłyście, to bardzo polecam ! Jak tylko pojawi się w telewizji to ponownie obejrzę :) Lecą tak te dni i faktycznie za chwilę będą już święta :)

sobota, 19 listopada 2011

Rozdanie u Make up loverki ! :)

Make up loverka oferuje nam swoje świetne rozdanie :) Są dwie nagrody, więc większa szansa, że akurat ty wygrasz. Serdecznie zapraszam ! Bo kto nie lubi dostawać prezentów? :)
Link do rozdania :) Tutaj ! :)

011. Vichy liftactiv flexilift teint, 25- Clair Nude

Dzisiaj przedstawię Wam mój podkład. Używam go już na prawdę długo. Ma 30 ml, ale jego wydajność jest zaskakująco duża. Można go dostać od 50 do 80zł ;/ Na prawdę patrzcie czy nie można dostać gdzieś produktów taniej, bo serio można przepłacić i to wiele :) Posiadam odcień 25- Clair Nude. Jest bardzo uniwersalny. Używam go i latem i zimą, kiedy cera jest jaśniejsza. Bardzo dobrze współgra i wygląda naturalnie. Oczywiście w rozsądnych ilościach. Podkład nie ma wielkiego krycia, ale to dla mnie zaleta :) Nie mam na twarzy maski. Jak za takie pieniądze oczekuje dobrej trwałości i nie zawiodłam się. Oczywiście po parunastu godzinach trzeba wprowadzać poprawki, jednak to normalka. Minusem jest dla mnie natomiast pompka. Szybko się brudzi i trzeba się nauczyć jak dozować odpowiednie ilości. Chciałam Wam wstawić zdjęcie z podkładem na skórze, jednak tak bardzo zgrywa się ze skórą, że na zdjęciach tego nie widać :)

wtorek, 15 listopada 2011

010. Dairy fun- body balm, strawberry

Skusiłam się :) Najprościej w świecie nie mogłam wyjść bez tego balsamu. Kupiłam go w Naturze za 15 zł. Butelka ma 400ml, więc nie tak źle :) Dlaczego tak bardzo mi się spodobał? Po pierwsze urzekło mnie opakowanie- lubie takie nieco śmieszne rozwiązania. Jednak nie kupiłabym produktu dla samego wyglądu. Bynajmniej nie w tym przypadku. Otóż ten zapach.. Cudowny. Świeże, letnie truskawki. Powiedziałabym, że nieco cytrusowe, tak dla orzeźwienia. Kupiłam i jestem bardzo zadowolona. O dziwo zapach utrzymuje się parę dobrych godzin, co w przypadku balsamów do ciała niekoniecznie się u mnie sprawdzało. Skóra jeszcze na drugi dzień jest nawilżona.Same plusy, naprawdę. Widziałam również wersje czekoladową i kokosową, które kiedyś też wypróbuje :) Gdy go używam po prostu mam ochotę go zjeść ! :) Polecam, polecam !

niedziela, 13 listopada 2011

009. Palette- color shampoo 231-jasny brąz

Zacznijmy od początku. Mój naturalny kolor włosów to jasny brąz- taki jak na opakowaniu, jednak rok temu rozjaśniałam włosy i nosiłam tzw. słomiany kolor. Bardzo źle się czułam w takim odcieniu, a nie chciałam nic na nie używać by jeszcze bardziej nie psuć kondycji moich włosów. W końcu nie wytrzymałam i stwierdziłam, że wrócę do brązu.
Zapłaciłam za opakowanie 13 zł. Plusami wielkimi jest fakt, że pięknie wyrównał się mój kolor włosów. Trzeba pamiętać, że na pudełku zawsze pokazany jest odcień jaśniejszy. Tak więc, obecnie mam po prostu brązowe włosy :) Jestem bardzo zadowolona z efektu. Wielki, ale to wielkim minusem jest jednak to jak bardzo zniszczyła mi włosy. Ostatnio pozbyłam się wszystkich zniszczonych końcówek, po użyciu tej lekkiej koloryzacji włosy są gorsze niż były przed ścięciem. Poprzednio używałam kolorków z Garniera i zdecydowanie one mniej niszczyły strukturę. Uważajcie co serwujecie swoim włosom :)

piątek, 11 listopada 2011

008. Nivea-pomadka Milk&Honey

Już moja kolejna pomadka z firmy Nivea. Tym razem skusiłam się na połączenie mleka i miodu. Za 4,8 gram płacimy ok.8 zł. Zależy gdzie kupimy. Produkt ma kolor żółty, jednak na ustach pozostawia tylko połysk. Dosyć długo się utrzymuje, mam wrażenie, że w ogóle się nie wchłania. Należy też zwrócić uwagę na zapach. Jest on dość charakterystyczny. Bardziej czuć miód, aniżeli mleko. Nie każdemu to może odpowiadać. Gdybym wiedziała o tym, to zastanowiłabym się bardziej nad kupnem. Czy jakoś nawilża? Nie zauważyłam różnicy. Plusem jest oczywiście nie otwierające się i ładne opakowanie. Podsumowując- jest to jedna z moich gorszych pomadek tej firmy. :)

środa, 9 listopada 2011

007. Essence-multi dimension 71. Wanna kiss?

Dzisiaj tylko parę zdań o lakierze, który mam obecnie na pazurkach. Firma Essence, seria multi dimension delikatny róż 71. Wanna kiss? Pojemność 8 ml i z tego co pamiętam płacimy około 7 zł. Pamiętajmy o tym, że za taką cenę nie możemy oczekiwać zbyt wiele. Kolorek jest na prawdę cudowny. Delikatny, nienarzucający się. Po dwóch warstwach nie ma prześwitów. Schnie w ciągu 10-15 min. Nie robiłam zdjęcia pędzelka ze względu na to, że jest on najzwyklejszy jaki może być :) Jedynym minusem jaki zauważyłam to fakt, że na moich paznokciach (bez top coatu) trzyma się dwa dni, czasami jeden. Po tym czasie zaczyna odpryskiwać, a szkoda.. :)
Na pazurkach prezentuje się tak:

poniedziałek, 7 listopada 2011

006. Essence- silky touch blush 20. Babydoll

Dzisiaj parę słów o różu do policzków z Essence. Bardzo spodobał mi się kolorek 20. Babydoll. Za wielkiego wyboru nie miałam -są do wyboru tylko 4 odcienie. W opakowaniu mamy 5g produktu i płacimy 11 zł. Róż ma w sobie delikatne drobinki, pięknie mieniące się na skórze. Moim zdaniem podczas zimy będzie wyglądał cudownie. Produkt należy do takich który może nas upiększyć, jak i zrobić krzywdę. Należy uważać z dawkowaniem na skórze. Nie mam żadnych problemów z tym różem. Jak za taką cenę jestem bardzo z niego zadowolona. Daje bardzo naturalny efekt. Ma idealną konsystencję do nakładania go pędzelkiem. Trzyma się u mnie jakieś 8 godzin bez poprawek. Jestem jak najbardziej na tak. Jedynym minusem jest fakt tak małej ilości kolorów. Mam nadzieję, że wypuszczą więcej odcieni :)

Rozdanie u Burn-it-up :)

Któż by nie chciał darmowych kosmetyków? ;D Skoro są rozdania to trzeba korzystać, a już się akurat uda :) Zapraszam na rozdanie u Burn-it-up.
Link do notki o rozdaniu: http://kosmetyczny-kuferek-burn.blogspot.com/2011/11/jesienne-rozdanie.html

sobota, 5 listopada 2011

005. Sensique- Velvet Touch eyeshadow nr 128

Dzisiaj parę słów o cieniu Sensique z serii Velvet Touch. Na zdjęciach w Internecie bardzo urzekł mnie kolorek 128. Jest to ciemny fiolet z malutkimi drobinkami, które potrafią pięknie się mienić. Zapłaciłam za niego mniej niż 7 złotych.
Na powyższym zdjęciu widać jak cień prezentuje się na ręce. Wszystko byłoby dobrze i wspaniale, jednak podczas makijażu kolor nagle gdzieś ucieka i zostają tylko drobinki. Jest to bardzo frustrujące. Niestety jeżeli chodzi o ten cień (nie testowałam innych z tej serii) to pigmentacja mnie zawiodła. Minusem jest również fakt, że masa jest tak mocno zbita i twarda, że trudno coś wydobyć. Aksamitny cień do powiek? W tym przypadku i dla mnie się on nie sprawdził. Jednak patrząc na cenę w stosunku do ilości- cień ma 4g to nie żałuję kupna. Trzeba wykorzystać :)
Poniżej prezentuje mój dzisiejszy makijaż wykonany między innymi tym cieniem:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...