wtorek, 24 września 2013

Moja propozycja lakierów na jesień :)


Witam :) Jak dobrze wreszcie pisać post na bloga. Propozycja lakierów na jesień miała się pojawić wczoraj, ale życie płata figle i po prostu o tym zapomniałam. Szczerze mówiąc znudziły mi się już pastelowe i neonowe kolory, więc bardzo się cieszę, że teraz nadszedł czas na noszenie ciemnych paznokci. Wiem, że niektórzy nie kierują się porami roku, ale ja po prostu instynktownie wybieram w jesień i zimę ciemniejsze odcienie :)

Jakie odcienie Wy preferujecie na ten sezon?

W tym roku zdecydowanie będzie u mnie królowała czerwień, zieleń, fiolet i granat. Przez ostatni miesiąc na moich paznokciach gościł tylko lakier z OPI w ciemnym, ceglastym kolorze. Lakiery, których jeszcze nie widzieliście na moim blogu niedługo się pojawią. Oto moje propozycje:


Miss Sporty, nr 510- jeszcze nie miałam go na paznokciach, ale kolor jak najbardziej mi się podoba.
Revlon, Fashionista- Dla mnie idealna ciemna, zgniła zieleń. Na zdjęciu kolor wyszedł zdecydowanie jaśniej.
OPI, Skyfall- mam go cały czas na paznokciach, dla mnie hit tej jesieni.
Miyo, Mirage- Nie mogło oczywiście zabraknąć złota, tym razem sięgnęłam po Miyo.
Golden Rose, nr 16- piękny, soczysty granat, który możecie zobaczyć na moim blogu. Ta seria mnie zauroczyła.


Golden Rose, nr 286- jasna czerwień zawsze wygląda elegancko.
Catrice, After eight- piękna zieleń z drobinkami. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się na paznokciach.
Golden Rose, nr 31- nowy nabytek kupiony z myślą o jesieni, uwielbiam fiolet.
Essence, Do you speak love?- na zdjęciu wyszedł zdecydowanie za jasno. Jest to po prostu ciemna czerwień, odrobinę wpadająca w bordo.
Wibo, nr 18- ciemny, wręcz czarny granat. Idealny na deszczowe dni.

czwartek, 19 września 2013

Push-up w tubce? Czyli serum od Eveline


cena: ok 15zł
Pojemność: 200ml
Dostępność: większość drogerii

Hej wszystkim! Ostatnio rzadziej tu jestem, ale uwierzcie mi, że mam ostatnio masę spraw do załatwienia. Do tego doszły problemy z telefonem, którym robiłam zdjęcia i szczerze mówiąc mały blogerski kryzys. To pewnie wpływ tej pogody, która niesamowicie mnie usypia i stres, który również daję mi o sobie znać.

Dzisiaj parę słów o kosmetyku do, którego byłam dość negatywnie nastawiona. Jak widzicie mowa tu o superskoncentrowanym serum modelującym biust. Obietnice efektu push-up zupełnie mnie nie przekonują. Swojego czasu szukałam jakiegoś kremu przeznaczonego do okolic biustu i wtedy właśnie w moje ręce wpadł ten produkt. Do jego zakupu szczerze mówiąc przekonał mnie również znak, na tyle opakowania oznajmiający, że kosmetyk ten nie był testowany na zwierzętach.
Serum zamknięte jest w różowej tubce, na której opakowaniu znajdziemy mnóstwo obietnic producenta. Produkt ma bardzo przyjemną konsystencję, łatwo się rozprowadza. Tutaj muszę się przyznać, że jestem szczerze zakochana w tym zapachu. Pewnie przy którejś tubce mi się znudzi, ale teraz z czystą przyjemnością go używam. Kosmetyk nie zostawia klejącej się warstwy, więc po jakiś 5-10 minutach ze spokojem można założyć biustonosz. 
 Jak z działaniem? Efektu push-up oczywiście się nie doczekałam. Tak samo jak większego "o około 2cm" biustu. Pomimo tego polubiłam się z tym serum. Używam go codziennie, rano i wieczorem. Już po jakiś dwóch tygodniach zauważyłam wyraźną poprawę kondycji mojej skóry w tych rejonach. Stała się bardziej elastyczna, a sam biust odnoszę wielkie wrażenie, że stał się ujędrniony. Na to na pewno wielki wpływ ma to wmasowywanie kosmetyku, które polepsza krążenie krwi. Bardzo dobrze, że producent wspomina o tym by nie używam go podczas ciąży i karmienia piersią. 
Podsumowując jestem zadowolona z tego kosmetyku. Na pewno do niego powrócę w przyszłości. Co prawda producent dość mocno popłynął z obietnicami, ale tak jest z większością produktów na rynku. Zamierzam jeszcze wypróbować balsam z Tołpy.
Co myślicie o tym kosmetyku? :)






poniedziałek, 16 września 2013

Co nieco o słynnym Seche Vite


Cena: ok 25zł
Pojemność: 14ml
Dostępność: Internet

Hej wszystkim! Dzisiaj siedzę po prostu zawinięta w koc i z ciepłą herbatą u boku. Czy u Was też zrobiło się tak przeraźliwie zimno? Jeszcze tydzień temu było gorąco. Nie dla mnie takie gwałtowne zmiany temperatur. O Seche Vite jest już całkiem sporo recenzji w Internecie, ale i ja chcę dodać swoje trzy grosze. Szczerze mówiąc z tą buteleczką mam relację love&hate.
Produkt możemy dostać tylko w Internecie, więc z dostępnością jest dość kiepsko. Zazwyczaj dołączam go do jakiegoś zamówienia, bo gdybym miałam tylko go kupić to z przesyłką średnio to wychodzi. 
Po pierwszych 10 użyciach byłam w nim totalnie zakochana. Lakier błyszczy na paznokciach jakbym nosiła tipsy, po 5 minutach mogę już całkowicie poświęcić się czemuś innemu, bez obawy o odciski. Niestety po pewnym czasie Seche niesamowicie zgęstniał. Zrobił się z niego tzw glut. Szczerze mówiąc tym mnie niesamowicie zawiódł. Przez jego konsystencje trudniej nakładało się go na lakier i wtedy pojawił się kolejny, znaczący problem. Słynny Seche zaczął "kurczyć, ściągać" lakier. Niestety nie udało mi się uchwycić tego efektu na zdjęciach, ale uwierzcie mi na słowo- wygląda paskudnie. 
Wtedy do mojego koszyka z Internetowymi zakupach wpadł Seche Restore (o którym będzie osobny post). Fakt faktem, że uratował konsystencję, jednak nie o to chodzi by co chwilę rozcieńczać top coat. Gdyby nie ten aspekt- Seche byłby moim ideałem. Już nawet ten smród mi nie przeszkadza.
Osobiście zamierzam wypróbować top coat z Sally Hansen i Poshe. 
Co Wy myślicie o Seche Vite? :)


sobota, 14 września 2013

Cukrowy peeling od Farmony (brzoskwinia, mango)

\
Cena: ok 15zł
Pojemność: 300g
Dostępność: Rossmann,Natura

Hej wszystkim! Nie wiem jak u Was, ale u mnie jesień już całkowicie widać za oknem. Całą noc padało, teraz również. Pogoda niestety przypomina o tym, że lato już za nami. Choć ja bardzo lubię tę porę roku, Halloween (szkoda, że u nas nie jest obchodzone) i przepiękne kolory drzew. 
Dzisiaj parę słów o peelingu od Farmony, o którym wypowiedziałam się niepochlebnie i który wywołał Wasze oburzenie. Już na wstępie powiem, że zdania nie zmieniłam. Nie wiem w czym rzecz, ale mnie po prostu ten produkt nie odpowiada pod wieloma aspektami, choć cieszę się, iż ma on tyle fanek.
Samo opakowanie cieszy oko. Pomarańczowo-czarny design. Niestety ma ono swój wielki minus. Już po dwóch użyciach pod prysznicem, plakietki z napisami zaczęły nieestetycznie odstawać. Po kolejnym prysznicu całkowicie odpadły. Nie wyglądało to ładnie i wcześniej nie zdarzało mi się to z opakowaniami peelingów.
Gdy zobaczyłam jak ten produkt wygląda w środku to liczyłam na jakiś cudowny zapach. Tutaj właśnie spora część osób z Was się ze mną nie zgadza :) Dla mnie po prostu pachnie on nieładnie. Bardzo i to bardzo chemicznie, gdzie tu jest naturalna brzoskwinia, czy mango? To jest aspekt, który przeważył nad tym, że na pewno już do niego nie powrócę. Zapach ma być przyjemnym dodatkiem, tutaj on mnie odpycha.
Kolejną rzeczą jest oczywiście działanie. Muszę przyznać, że ten peeling jest dość mocny, czyli taki jak lubię. Dobrze sobie radził z martwym naskórkiem. Niestety parafina pierwsza w składzie daje się we znaki. Na koniec zmywamy  z siebie jasną warstwę i mamy efekt "nawilżenia" skóry. Mój poprzedni peeling również miał parafinę, ale nie była ona tak uciążliwa.
Podsumowując u mnie się on po prostu nie sprawdził. Nie powrócę do niego i bardzo zawiodłam się na zapachu, ponieważ Farmona ma produkty, które zazwyczaj pachną obłędnie.






czwartek, 12 września 2013

Mus do ciała z zieloną herbatą (Perfecta)


Hej wszystkim! Nawet nie wiecie jak się stęskniłam za blogowaniem. Nad morzem spędziłam cudowny czas, ale niestety tamtejszy Internet nie pozwolił mi na systematyczne dodawanie postów. Wreszcie powracam z nowymi postami :) 

Cena: ok 10-15zł
Dostępność: większość drogerii
Pojemność: 250ml

Wiecie jak uwielbiam zapach zielonej herbaty w kosmetykach. Mam mgiełki zapachowe, szampon i teraz do mojej skromnej kolekcji doszedł mus do ciała. Nie mogłam się powstrzymać i podczas zakupów w Lidlu kupiłam go za mniej niż 10zł. Z czystą przyjemnością zabrałam go na swoje wakacje.
Jak dla mnie większość opakowań musów i maseł z Perfecty czy też z Farmony mają cudowne opakowania. Dla kogoś kto jest wzrokowcem, takie plastikowe pudełeczko sprawia, że aż chce się go używać. Trochę nie rozumiem dlaczego na zakrętce jest napis, iż jest to pojemność XL, skoro to jest standardowa pojemność. 
Jako fanka zielonej herbaty wręcz rozpływam się przy tym zapachu. Jest to jeden z najlepiej pachnących kosmetyków jakie miałam przyjemność używać. Woń jest delikatna, nienachalna dzięki czemu szybko się nam nie znudzi. Mój M. wręcz zakochał się w tym zapachu. Jest naprawdę bardzo orzeźwiający i świetnie sprawdził się na wakacjach, gdzie słońce jednak momentami mocno grzało, a nogi były wysuszone.
Kolor jak możecie zauważyć ma jasno zielony. Całkiem przyjemny. Konsystencja również mnie zadowala, choć nie jestem pewna czy tak sobie wyobrażałam mus :) Dobrze się rozprowadza i nie mam w rezultacie żadnych zastrzeżeń co do tego produktu. Jedynie mogę ostrzec posiadaczki długich paznokci, że takie opakowanie wcale nie jest wygodne, ale też nie sprawia sporego kłopotu. Nawilża powiedziałabym, że standardowo. Efekt utrzymuje się jeden dzień.
Podsumowując jestem zachwycona tym musem. Jestem pewna, że do niego powrócę, bo zapach ma po prostu dla mnie obłędny :) 





poniedziałek, 9 września 2013

Z serii: Unikać szerokim łukiem. Dwufazówka od Nivea


Cena: ok 10zł
Pojemność: 125ml
Dostępność: większość drogerii

Hej wszystkim! Dzisiaj parę słów o produkcie, który z czystego serca radzę Wam unikać. Zazwyczaj rzadko zdarza mi się natrafić na kosmetyk, który aż tak mi podpadnie i z którym nie będę miała co zrobić. Kiedy kupiłam w Biedronce płyn dwufazowy z Nivea pomyślałam, że pewnie się u mnie sprawdzi. W końcu sam producent mówi, że jest to produkt do delikatnych okolic oczu. Tak bardzo się myliłam..
Pierwszy minus to dość wysoka cena w większości drogerii za taką pojemność produktu. W niektórych widziałam go nawet za 15zł. Cena z kosmosu. Po drugie trzeba było bardzo mocno nic potrząsnąć, żeby obie fazy się wymieszały. Gdy się to zrobiły one dosłownie po chwili się oddzielały i trzeba było powtarzać czynność co była jakby nie powiedzieć- po prostu denerwujące. Po trzecie i najważniejsze. Producent mówi tutaj o delikatnych okolicach oczu. Więc dlaczego ten płyn tak strasznie szczypie? Miałam do niego kilka podejść i za każdym razem kończyło się łzami i piekącymi oczami. Bardzo się zawiodłam i ostrzegam Was przed nim. No i po czwarte- produkt słabo radzi sobie ze zmywaniem tuszu do rzęs. Na opakowaniu piszę: " usuwa nawet najbardziej wodoodporny tusz". Też mi coś.
Nie mam pojęcia do czego innego mogłabym użyć ten produkt, więc po prostu wyląduje on w koszu na śmieci. Nie mam ochoty drażnić swoich oczu. Szczerze Wam odradzam ten produkt.
Jakie są Wasze odczucia?

Ps Mam tutaj problem z Internetem, ale na dniach powroce z regularnymi postami. Przesyłam słoneczne buziaki :-)



wtorek, 3 września 2013

Łupy/Zakupy sierpnia :)


Hej wszystkim! Dzisiaj przychodzę do Was z postem na temat tego co przybyło w miesiącu sierpniu. Sporo tego, jednak parę produktów dostałam nie kupiłam. Pod koniec września z wyczekiwaniem będę wypatrywać nowych limitowanek Essence i Catrcie. Mam nadzieję, że wtedy zaopatrzę się w coś z czego będę bardzo zadowolona. W tym miesiącu zdecydowanie jestem zachwycona olejkiem z Nuxe, no i oczywiście lakierami :)
Co Wam przybyło?


Ponieważ kończy mi się tonik z AA, postanowiłam kupić produkt, który Wy mi polecałyście. Póki co podoba mi się zapach. Pierwsze testy przede mną. Kolejną rzeczą jest żel pod prysznic z Nivea. Akurat ich żele bardzo lubię, mają świetną konsystencje. Ten osobnik jest ze mną nad morzem :) Serum z Eveline, czyli łup Biedronkowy. Po powrocie wezmę się za systematyczne używanie go. No i mgiełka z Avonu, która miała ładnie pachnieć, a pachnie mocno średnio.


Kolejny zakup z Biedronki. Był tani, więc jeżeli u mnie się nie sprawdzi to nie będę bardzo ubolewać. Oczywiście wzięłam wersję do skóry suchej i bardzo suchej. Kolejnym produktem jest mus do ciała, który kupiłam w Lidlu. Uwielbiam zieloną herbatę w kosmetykach, więc musiał być mój. No i prezent od mojej kochanej mamy- olejek z Nuxe. Używam go na suche łokcie i dodaje do moich wywarów, które potem stosuje na twarz dla złagodzenia zmian łuszczycowych.


Wybaczcie mi. Nie byłabym sobą gdybym nie przygarnęła tych lakierów. Jestem nimi zachwycona. Pierwszy od lewej to Essence- absolutely blue. Kolor całkowicie mnie ujął. Jest przepiękny. Kolejnym lakierem jest Golden Rose 104. Dobrze kryjąca biel jest zawsze potrzebna. Widzicie tu również prezenty od mojego M. Bardzo polubiłam się z tą serią i przekonałam się do grubych pędzelków. Wybrałam kolory jesienne czyli- 31 i 11. Na pewno pokaże Wam je na blogu.


Domowe SPA dla stóp. Na pewno wypróbuje po powrocie i dam Wam znać jak się sprawdziło. Następnie peeling dronboziarnisty z Perfecty. Mam wrażenie, że ktoś go polecał na blogu. W Biedronce dorwałam kolejne masełko Nivea. Jednak najlepszy zapach ma malina. No i gratisowa pomadka Bebe, którą dostałam z okazji otwarcia nowej drogerii Rossmann.


Zmywacz borówkowy z płatkach. Póki co pierwsze wrażenie jak najbardziej na nie. Zobaczymy co dalej. Zaopatrzyłam się również w dwie wersje dezodorantu w chusteczce. Zdecydowanie ładniej pachnie różowa wersja :) No i serum do rzęs z L'biotica. Pod tusz spisuje się świetnie.


Tutaj widzicie moją nagrodę, którą zgarnęłam na blogu Asi- KLIK. Produkty te pochodzą ze strony igruszka.pl i jestem bardzo szczęśliwa, że je wygrałam. Maskarę dostałam gratis i czeka na swoją kolej, a fioletowa paletka? Będzie idealna na jesień!



sobota, 31 sierpnia 2013

Zużycia sierpnia :)


Hej wszystkim :) Po pierwsze życzę wszystkim bloggerką (chyba każda z nas wie jaki dzisiaj jest dzień) dużo wytrwałości i uśmiechu podczas dalszego prowadzenia bloga. Na prawdę to dla mnie czysta przyjemność oglądać Wasze posty, zdjęcia, śliczne grafiki. Oby tak dalej dziewczęta! :* 
Prócz tego proszę żebyście przeczytały moje małe ogłoszenie. Otóż tej nocy wreszcie wyjeżdżam na prawdziwe wakacje. Wracam w okolicach 12 września. Przez ten czas pojawi się parę notek i mam nadzieję, że jakoś zdołam to ogarnąć, ale w razie czego proszę o wyrozumiałość :) 

Dzisiaj post na temat moich zużyć. Sama siebie zaskoczyłam ilością zużytych lakierów do paznokci. Ostatnio ostro się za to wzięłam i znalazło się miejsce dla nowych nabytków, o czym dowiecie się w kolejnym poście.
Jak Wam poszło sierpniowe denko? :)


Na pierwszy ogień idzie mój ukochany szampon z Babydream. Darzę go ogromną miłością i to już chyba moja 3 butelka. Jak tylko wrócę z wakacji to zaopatrzę się w kolejną butelkę. Następnie zużyłam kolejny szampon z zieloną herbatą od Joanny. Bardzo lubię jego zapach i głównie dlatego ponownie po niego sięgnęłam. Na zdjęciu widzie również odżywkę od Garniera. Ta firma ostatnio na prawdę koszmarnie działa na moje włosy. No i moja ukochana maska z Ziaji. W połączeniu z Babydream sprawdziła się u mnie bardzo dobrze. Teraz w okresie letnim włosy w bardzo szybkim tempie były nie do życia. Ten duet pozwolił mi je myć co drugi dzień.


Tutaj widzicie moje największe osiągnięcie. Udało mi się zużyć odżywkę z Nail Tek II. Szczerze mówiąc trochę się zawiodłam. Na pewno do niej nie powrócę. Do kosza trafił również lakier pękający z Butterfly, którego niestety nie udało mi się do końca zużyć. Stracił swoje właściwości ;/ Następnie widzicie lakier z Essence, który wykończyłam do ostatniej kropelki. Był to kolor "iced latte"- przepiękny, choć bardzo smużył. No i dwa lakiery z Miss Selene. To plus takich małych buteleczek- da się je do końca zużyć, nr 191 i 104.


Tutaj widzicie mój ukochany balsam z AA. Jego zapach był przepiękny. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Zamierzam wypróbować wersje kakao. Do śmietnika trafia również dwufazówka z Nivea. Post o niej pojawi się na dniach. Totalna porażka. Zużyłam również żel z Original Source. Ta wersja nie spodobała mi się. Zapach przypominał mi płyn do mycia naczyń.


Próbki i próbeczki. Nie ma co się rozgadywać:) Olejek polubiłam, balsam pod prysznic średnio, a ten krem to zupełnie się u mnie nie sprawdził. Szkoda :(

czwartek, 29 sierpnia 2013

THRILLING ME SOFTLY (LE Catrice)


Hej wszystkim! Dzisiaj pokazuje Wam zdjęcia edycji limitowanej Catrice, która uwaga, uwaga- ma się pojawić w Polsce. Kolekcja ma być dostępna pod koniec września i jest zainspirowana Halloween. Nie wiem jak wy, ale ja jako fanka horrorów idealnie wczuwam się w ten klimat. Kuszę mnie dwa lakiery (Suspect i Occult). Zobaczymy jak reszta będzie się prezentować.
Coś Was zainteresowało? :)

C01 Soft Thrill, C02 Gentle Thrill

C01 Deep Black

C01 Deep Black, C01 Ultra Black

C01 Innocent, C02 Thrilling, C03 Fatal

C01 Feverish, C02 Daredevil

C01 Discreet, C02 Suspect, C03 Occult, C04 Allure, C05 Daredevil



wtorek, 27 sierpnia 2013

Revolution od Essence


Cena: ok 7-8zł
Pojemność: 8ml
Dostępność: Natura, Hebe

Hej wszystkim! Jak wiecie bardzo lubię firmę Essence, choć sporo z ich kosmetyków pozostawia wiele do życzenia. Koniecznie chciałam przetestować nową serię lakierów do paznokci, dlatego w swoim pudełku mam ich, aż 6 sztuk (tak w sumie to 5, ale o tym w denku). Dzisiaj pokażę Wam mojego letniego ulubieńca, do którego miałam mieszane uczucia.
Dlaczego mieszane? Wystarczy spojrzeć na kolor. Widać go z daleka. Powiedziałabym, że to taka neonowa, pomarańczowa czerwień. Nie mogłam sobie wyobrazić jak na moich paznokciach mógłby się znaleźć taki kolor. W końcu od dwóch lat jestem wierną fanką pasteli :) Tymczasem czekała na mnie miła niespodzianka. Przy opalonych dłoniach lakier wygląda obłędnie. Zwraca na siebie uwagę, jednak w jak najbardziej pozytywny sposób. Dzięki temu zostało mi zaledwie pół buteleczki :(
Ta wersja colour&go ma grube pędzelki, które o dziwo dobrze się u mnie sprawdzają. Chyba wreszcie nauczyłam się je obsługiwać. Lakier niestety źle się trzyma na moich paznokciach. Tak jak nie mam z tym problemów tak z tym produktem, następnego dnia spotykam chociaż jeden odprysk. Osobiście mi to, aż tak bardzo nie przeszkadza bo często zmieniam kolor paznokci, ale wiem jak innych może to denerwować. Inne lakiery z tej firmy trzymają się u mnie bez zarzutów. Pełne krycie uzyskujemy po 2-3 warstwach. Gdy ktoś ma białe końcówki (a nie tak jak ja-przebarwione) to 3 będą konieczne. Największym minusem jak dla mnie jest brak mieszającej kuleczki. Nie wiem dlaczego producent Essence i Catrice o tym nie pomyślał.
Podsumowując polubiłam się z tym lakierem. Ich utrzymywanie mogłoby być lepsze, ale nie narzekam. Są to lakiery z 7-8zł, więc nie oczekuje od nich wiele. Pewnie niedługo tego egzemplarz znajdzie się w denku.
Jakie są Wasze ulubione kolory z Essence? :)

Na zdjęciach widzicie jedną warstwę odżywki pro white z Manhattanu, dwie warstwy redvolution od Essence i jedną warstwę odżywki Nail Tek II.



sobota, 24 sierpnia 2013

Kuracja z marokańskim olejkiem arganowym- Avon


Cena: ok 15zł (często na promocjach)
Pojemność: 30 ml
Dostępność: katalogi Avon, allegro

Hej wszystkim! Dzisiaj parę słów o produkcie z Avonu. Tak jak kolorówkę z tej firmy w miarę lubię (szczególnie kredki) to za pielęgnacją nie przepadam. Już dawno, dawno temu zamówiłam sobie kurację z olejkiem arganowym do włosów, jednak długo przeleżała w kącie. Ostatnio postanowiłam ją zużyć do końca i muszę w sumie przyznać, że się nawet polubiliśmy.
Największym minusem olejku jest skład. Dla mnie marny, olejek arganowy jest gdzieś dopiero w połowie, więc możemy się jedynie domyśleć w jak małej ilości znajduje się w opakowaniu. Pomimo tego produkt sprawdził się w przypadku moich włosów. Nakładałam go zaraz po myciu głowy, gdy kosmyki były jeszcze wilgotne. Nie żałowałam z ilością na końcówki, które zawsze w okresie letnim są niesamowicie wysuszone i sianowate. Olejek ładnie zmiękczał włosy i ujarzmiał. Przy tym nie obciążał ich. Szczególnie właśnie polubiłam go za tą miękkość, którą mi dawał. Efektu wow niestety nie było, ale po składzie się tego nie spodziewałam.
Niewątpliwym plusem tego produktu jest jego urocze opakowanie i wygląd. Olejek dostajemy w szklanym opakowaniu z turkusowymi elementami. Produkt ma kolor żółty, więc na prawdę zachęcająco się to prezentuje. Polubiłam go również za zapach. Nie potrafię go opisać, jednak myślę, że spodobałby się większości z Was. Przyjemnie pozostawał na włosach. 
Olejek okazał się fajną sprawą przy pielęgnacji końcówek, jednak efekt zawsze był krótkotrwały i jak wiadomo po składzie nie przyczynił się do poprawy stanu moich włosów. Myślę, że do niego powrócę po jakiejś przerwie bo bardzo spodobał mi się zapach i chociażby ta parogodzinna miękkość włosów/końcówek.
Zastanawiam się nad kupnem serum do końcówek z Avonu. Koniecznie dajcie mi znać, jeżeli je miałyście, czy daje podobny efekt :) 






czwartek, 22 sierpnia 2013

środa, 21 sierpnia 2013

Witaminowy krem do rąk od Lirene (Odżywienie)


Cena: ok 6-7zł
Pojemność: 75ml
Dostępność: większość drogerii

Hej wszystkim. Wreszcie udało mi się zrobić jakieś zdjęcia na bloga, więc powracam z bardziej konstruktywnymi postami :) Po moim felernym kremie do rąk od Nivei chciałam sięgnąć po coś sprawdzonego. Jedna z Was (niestety nie pamiętam która) chwaliła tubkę od Lirene. Wybrałam wersję z olejem z awokado, którego głównym celem jest odżywienie naszej skóry.
Produkt ma bardzo przyjemne, limonkowe opakowanie, które z łatwością widać w torebce, więc nie trzeba długo szukać- piszę to dla tych dziewczyn, które mają tyle dupereli w torbie co ja. Niestety trafiło mi się zepsute opakowanie i trzeba mocno uderzyć zamknięciem by się nie otworzyło. Poza tym jest z nim wszystko w porządku.
Krem pachnie bardzo przyjemnie, nienachalnie. Trochę żałuję, że nie ma tam nuty awokado bo tego się spodziewałam. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, a dłonie są przyjemnie nawilżone przez pewien- oczywiście niedługi czas. Niestety trzecia w składzie jest parafina, ale trudno znaleźć krem do rąk bez niej. Zresztą w przypadku dłoni mi ona nie przeszkadza.
Jestem bardzo zadowolona z tego kremu. Na pewno wypróbuje inne warianty. Słyszałam, że ta firma ma również dobre kremy do stóp, w które oczywiście też się zaopatrzę:)
Jakie polecacie dobre kremy do rąk (nie zostawiające wkurzającej warstwy) poniżej 10zł? :)
                        



Prócz tego zapraszam Was na mojego facebooka- KLIK

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...