poniedziałek, 16 września 2013

Co nieco o słynnym Seche Vite


Cena: ok 25zł
Pojemność: 14ml
Dostępność: Internet

Hej wszystkim! Dzisiaj siedzę po prostu zawinięta w koc i z ciepłą herbatą u boku. Czy u Was też zrobiło się tak przeraźliwie zimno? Jeszcze tydzień temu było gorąco. Nie dla mnie takie gwałtowne zmiany temperatur. O Seche Vite jest już całkiem sporo recenzji w Internecie, ale i ja chcę dodać swoje trzy grosze. Szczerze mówiąc z tą buteleczką mam relację love&hate.
Produkt możemy dostać tylko w Internecie, więc z dostępnością jest dość kiepsko. Zazwyczaj dołączam go do jakiegoś zamówienia, bo gdybym miałam tylko go kupić to z przesyłką średnio to wychodzi. 
Po pierwszych 10 użyciach byłam w nim totalnie zakochana. Lakier błyszczy na paznokciach jakbym nosiła tipsy, po 5 minutach mogę już całkowicie poświęcić się czemuś innemu, bez obawy o odciski. Niestety po pewnym czasie Seche niesamowicie zgęstniał. Zrobił się z niego tzw glut. Szczerze mówiąc tym mnie niesamowicie zawiódł. Przez jego konsystencje trudniej nakładało się go na lakier i wtedy pojawił się kolejny, znaczący problem. Słynny Seche zaczął "kurczyć, ściągać" lakier. Niestety nie udało mi się uchwycić tego efektu na zdjęciach, ale uwierzcie mi na słowo- wygląda paskudnie. 
Wtedy do mojego koszyka z Internetowymi zakupach wpadł Seche Restore (o którym będzie osobny post). Fakt faktem, że uratował konsystencję, jednak nie o to chodzi by co chwilę rozcieńczać top coat. Gdyby nie ten aspekt- Seche byłby moim ideałem. Już nawet ten smród mi nie przeszkadza.
Osobiście zamierzam wypróbować top coat z Sally Hansen i Poshe. 
Co Wy myślicie o Seche Vite? :)


15 komentarzy:

  1. Lubię Seche Vite, ale też mnie denerwowało to gęstnienie. Dużo lepiej sprawa miała się z Poshe, który zgęstniał dopier na samym końcu, kiedy już nie było go dużo w buteleczce. Teraz testuję Insta Dri :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszyscy mówią o tym gęstnieniu... Mój na razie jest ok, ale gdy zacznie odstawiac takie cyrki zakupię good to go essie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie SV to jedyny słuszny oraz idealny top w swoim rodzaju :)
    Dokupiłam Seche Restore i problem gęstnienia z głowy. Wybieram zawsze opcję tzw. refila więc kupuję dużą butlę SV a Restore jest niesamowicie wydajny i odkąd zagościła pierwsza buteleczka, to nadal ją wykorzystuję a to już ponad 2 lata....

    Ściągnięcie lakieru miałam tylko raz, w przypadku jednego koloru z Extreme Nails Wibo. Więcej przypadków nie odnotowałam.

    Kupiłam Poshe, bo chciałam przekonać się jaka jest różnica. No i w moim odczuciu znaczna, lecz na niekorzyść Poshe. Na dodatek on też gęstnieje i po dolaniu Restore czy rozcieńczalnika z Inglota (sprawdziłam obie wersje) stracił swoje właściwości. Poszedł w kosz. Nie wiem, czy firma ma w swojej ofercie rozcieńczalnik do Poshe bo nie wrócę do niego z własnej woli. Nie schnie tak szybko jak SV, nie zostawia takiego wykończenia jak SV. W moim odczuciu nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza składem, który w pewnych okolicznościach może być lepszą alternatywą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A liczyłam, że Poshe będzie dla mnie lepszy. Restore cały czas używam, bo SV zdążył mi w jednej butelce już dwa razy "zglucieć" ;/ Obawiam się więc, że mi na tak długo nie starczy :) Miałaś może ten słynny top z Sally Hansen? Może ona dorówna SV?

      Usuń
  4. Kiedyś sobie kupię, bo czytałam już o nim wczesniej dużo pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z moimi egzemplarzami SV przerabiałam to wszystko o czym piszesz.
    Przestawiłam się na SH Insta-Dri i nie narzekam. Na razie nie znalazłam lepszego.
    Ale błysku SV nic nie zastąpi ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz może gdzie dostanę Insta-Dri? :)

      Usuń
  6. Ja osobiście nie używałam żadnego z tych TC. Jeśli miałabym wybierać, kupiłabym chyba Poshe. Wiadomo, każdy produkt ma wady i zalety. Trzeba samemu przetestować. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. coraz częściej mam wrażenie że SV jest przereklamowane

    OdpowiedzUsuń
  8. też mnie wkurza to kurczenie się lakieru i ostatnio chciałam kupić essie good to go albo poshe ;) ale na razie stoję w miejscu z topami GR, poczekam aż się skończą i znajdę się pod ścianą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mam dylemat, czy kupić Poshe, Sally Hansen czy Essie :D

      Usuń
  9. Ja jakoś odkąd są olejki i wysuszacze w spray'u nie ufam takim wysuszającym top coat'om, nie ttrafiłam jeszcze na działający dobrze, więc posiadam osobno wysuszacz i osobno coat.
    Ale ciekawe czy są dostępne w niemczech czy też trzeba zamawiać z neta, może jednak się skuszę:)?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...