Cena: ok 15zł
Pojemność: 300g
Dostępność: Rossmann,Natura
Hej wszystkim! Nie wiem jak u Was, ale u mnie jesień już całkowicie widać za oknem. Całą noc padało, teraz również. Pogoda niestety przypomina o tym, że lato już za nami. Choć ja bardzo lubię tę porę roku, Halloween (szkoda, że u nas nie jest obchodzone) i przepiękne kolory drzew.
Dzisiaj parę słów o peelingu od Farmony, o którym wypowiedziałam się niepochlebnie i który wywołał Wasze oburzenie. Już na wstępie powiem, że zdania nie zmieniłam. Nie wiem w czym rzecz, ale mnie po prostu ten produkt nie odpowiada pod wieloma aspektami, choć cieszę się, iż ma on tyle fanek.
Samo opakowanie cieszy oko. Pomarańczowo-czarny design. Niestety ma ono swój wielki minus. Już po dwóch użyciach pod prysznicem, plakietki z napisami zaczęły nieestetycznie odstawać. Po kolejnym prysznicu całkowicie odpadły. Nie wyglądało to ładnie i wcześniej nie zdarzało mi się to z opakowaniami peelingów.
Gdy zobaczyłam jak ten produkt wygląda w środku to liczyłam na jakiś cudowny zapach. Tutaj właśnie spora część osób z Was się ze mną nie zgadza :) Dla mnie po prostu pachnie on nieładnie. Bardzo i to bardzo chemicznie, gdzie tu jest naturalna brzoskwinia, czy mango? To jest aspekt, który przeważył nad tym, że na pewno już do niego nie powrócę. Zapach ma być przyjemnym dodatkiem, tutaj on mnie odpycha.
Kolejną rzeczą jest oczywiście działanie. Muszę przyznać, że ten peeling jest dość mocny, czyli taki jak lubię. Dobrze sobie radził z martwym naskórkiem. Niestety parafina pierwsza w składzie daje się we znaki. Na koniec zmywamy z siebie jasną warstwę i mamy efekt "nawilżenia" skóry. Mój poprzedni peeling również miał parafinę, ale nie była ona tak uciążliwa.
Podsumowując u mnie się on po prostu nie sprawdził. Nie powrócę do niego i bardzo zawiodłam się na zapachu, ponieważ Farmona ma produkty, które zazwyczaj pachną obłędnie.




Myślałam, że kupię, ale jeśli jest w składzie parafina, to na pewno po niego nie sięgnę. Wiem, że niektórym nie przeszkadza ona w kosmetykach, ale moim zdaniem jest to okłamywanie klienta. Tak naprawdę cholera wie, czy to "nawilżenie" jest złudne czy prawdziwe.
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę, choć gdy parafina nie jest na początku składu to aż tak bardzo mi nie przeszkadza :)
Usuńnie miałam jeszcze z nim styczności. Ciekawa jestem czy u mnie by się sprawdził... też jestem dość wrażliwa na zapachy.
OdpowiedzUsuńParafina na pierwszym miejscu w składzie skutecznie mnie odstasza...
OdpowiedzUsuńZupełnie się nie dziwie :)
UsuńTe peelingi mnie kuszą, gdy je widzę gdzieś w sklepie. Jeszcze żadnego nie sprawdziłam. Szkoda, że wypadł tak słabo.
OdpowiedzUsuńdziwne że zapach ma nie ciekawy, bo ja miałam i masło tej firmy i peeling w butelce i pięknie pachniały obydwa produkty :)
OdpowiedzUsuńJa miałam wersję wiśnia i porzeczka. Zapach przepiękny ale pozostawiał lepką warstwę na skórze.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie miałam.. Ale myślałam, że będzie miał lepszą ocenę ;/
OdpowiedzUsuńMam go i lubię, choć do idealnych zdzieraków nie należy. Mi parafina nie przeszkadza w kosmetykach tego typu.
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie jesteś nim oczarowana, przynajmniej mniej mnie kusi, żeby go kupić ;D
OdpowiedzUsuńJa też spodziewałabym się jakiegoś ładnego, tropikalnego zapachu, a nie samej chemii i jeszcze ta parafina :/
OdpowiedzUsuńmmm uwielbiam go ;)
OdpowiedzUsuńA ja go uwielbiam całą sobą! :D Jak dla mnie pachnie pięknie zarówno pod prysznicem jak i później kilak godzin na skórze! Powłoka, którą pozostawia na ciele baardzo mi odpowiada. No i fajnie zdziera. :)
OdpowiedzUsuńA co do opakowania to mi jak na razie nic a nic nie odprysło, nie odstaje - a miałam go pod prysznicem/przy krnaie już ok 7-8 razy. :) Może jakieś wymacane opakowanie miałaś. :D
uwielbiam zapach mango:)
OdpowiedzUsuńJa się zakochałam w peelingach tej firmy tej wersji zapachowej nawet jeszcze nie widziałam szkoda że u Ciebie się nie sprawdził :/
OdpowiedzUsuńCukrowy peeling zazwyczaj robię sama ;))
OdpowiedzUsuńA jak zobaczyłam nagłówek to liczyłam na coś, co będzie przepięknie pachnieć, a tu proszę.. :(
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: http://zdrowotnieiradosnie.blogspot.com/, Dopiero zaczynam :)
miałam mus o tym zapachu, i był tak słodki, duszący i okropny że aż mi się teraz niedobrze robi jak sobie go przypominam :)
OdpowiedzUsuńJa generalnie nie przepadam za zapachem nago, ale w połączeniu z brzoskwinią mógłby być dla mojego nosa znośny. Może kiedyś wypróbuję mimo wszystko, bo parafina mi aż tak nie przeszkadza. Mam wersję z żurawiną i podoba mi się zapach, aczkolwiek też jest dość chemiczny :)
OdpowiedzUsuńnie mialam go, ale zawiodłam się tym, ze ty się zawiodłaś jego zapachem, bo ta sera zawsze właśnie kojarzyła mi się z szaloną głębią zapachu !
OdpowiedzUsuń