Dzisiaj parę słów o kosmetykach z Garniera, które właśnie zużyłam do samego dna. Kupiłam je ze względu na pozytywne recenzje odżywki do włosów. Byłam ciekawa jak sprawdzi się cały zestaw i czy faktycznie jest wart uwagi :) Jeżeli miałyście ten zestaw, to koniecznie podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami.
Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia co do szamponu. Po pierwsze zapach- przyjemny, słodki, otulający. Idealne na zimowe dni. Sam produkt ma żółte zabawienie i idealną konsystencje. Nie wylewa się z pomiędzy palców. Szampon dobrze się pieni i wystarczy tylko odrobina- co za tym idzie jest dość wydajny. Niestety nie zauważyłam jakiegoś zbawiennego działania. Włosy ładnie pachniały i były czyste- jednak spodziewałam się większego nawilżenia, skoro jest to produkt do włosów suchych i zniszczonych. Regeneracji też jakiejś szczególnej nie odczułam. Moim zdaniem jest to szampon, jak szampon. Garnier nie powalił i zdecydowanie ma inne, lepsze produkty do włosów.


O wiele lepsze wrażenie wywarła na mnie odżywka, o której swojego czasu było dość głośno. Nałożona na włosy całkowicie likwiduje problem z rozczesywaniem włosów. Ba! Nawet zauważyłam, że końcówki wyglądają lepiej. Co prawda nie uważam, żeby problem zniknął, jednak odżywka idealnie go zakrywa. Dzień po umyciu nie widać, że końce są wysuszone i rozdwojone. Niestety trochę denerwuje mnie sprawa zużycia do końca produktu. Odżywka osadza się na ściankach i zupełnie nie przemieszcza się w dół (mam nadzieję, że mnie rozumiecie). Pod koniec opakowania jest to dość niewygodne i trzeba przeciąć butelkę, żeby resztka produktu się nie zmarnowała.
Podsumowując. Gdyby tylko te produkty miały lepsze składy, byłam w stanie stwierdzić, że do nich powrócę. Niestety ani odżywka, ani szampon nie spodobały mi się na tyle by ponownie je kupić. Ot tak, zwykłe produkty. Można wypróbować, jednak nie spodziewałabym się rewelacji :)
Dodałam nowe kosmetyki do zakładki WYMIANKA :)