Hej wszystkim :) Po pierwsze życzę wszystkim bloggerką (chyba każda z nas wie jaki dzisiaj jest dzień) dużo wytrwałości i uśmiechu podczas dalszego prowadzenia bloga. Na prawdę to dla mnie czysta przyjemność oglądać Wasze posty, zdjęcia, śliczne grafiki. Oby tak dalej dziewczęta! :*
Prócz tego proszę żebyście przeczytały moje małe ogłoszenie. Otóż tej nocy wreszcie wyjeżdżam na prawdziwe wakacje. Wracam w okolicach 12 września. Przez ten czas pojawi się parę notek i mam nadzieję, że jakoś zdołam to ogarnąć, ale w razie czego proszę o wyrozumiałość :)
Dzisiaj post na temat moich zużyć. Sama siebie zaskoczyłam ilością zużytych lakierów do paznokci. Ostatnio ostro się za to wzięłam i znalazło się miejsce dla nowych nabytków, o czym dowiecie się w kolejnym poście.
Jak Wam poszło sierpniowe denko? :)
Na pierwszy ogień idzie mój ukochany szampon z Babydream. Darzę go ogromną miłością i to już chyba moja 3 butelka. Jak tylko wrócę z wakacji to zaopatrzę się w kolejną butelkę. Następnie zużyłam kolejny szampon z zieloną herbatą od Joanny. Bardzo lubię jego zapach i głównie dlatego ponownie po niego sięgnęłam. Na zdjęciu widzie również odżywkę od Garniera. Ta firma ostatnio na prawdę koszmarnie działa na moje włosy. No i moja ukochana maska z Ziaji. W połączeniu z Babydream sprawdziła się u mnie bardzo dobrze. Teraz w okresie letnim włosy w bardzo szybkim tempie były nie do życia. Ten duet pozwolił mi je myć co drugi dzień.
Tutaj widzicie moje największe osiągnięcie. Udało mi się zużyć odżywkę z Nail Tek II. Szczerze mówiąc trochę się zawiodłam. Na pewno do niej nie powrócę. Do kosza trafił również lakier pękający z Butterfly, którego niestety nie udało mi się do końca zużyć. Stracił swoje właściwości ;/ Następnie widzicie lakier z Essence, który wykończyłam do ostatniej kropelki. Był to kolor "iced latte"- przepiękny, choć bardzo smużył. No i dwa lakiery z Miss Selene. To plus takich małych buteleczek- da się je do końca zużyć, nr 191 i 104.
Tutaj widzicie mój ukochany balsam z AA. Jego zapach był przepiękny. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Zamierzam wypróbować wersje kakao. Do śmietnika trafia również dwufazówka z Nivea. Post o niej pojawi się na dniach. Totalna porażka. Zużyłam również żel z Original Source. Ta wersja nie spodobała mi się. Zapach przypominał mi płyn do mycia naczyń.
Próbki i próbeczki. Nie ma co się rozgadywać:) Olejek polubiłam, balsam pod prysznic średnio, a ten krem to zupełnie się u mnie nie sprawdził. Szkoda :(



















