Cena: ok 25zł
Pojemność: 14ml
Dostępność: Internet
Hej wszystkim! Dzisiaj siedzę po prostu zawinięta w koc i z ciepłą herbatą u boku. Czy u Was też zrobiło się tak przeraźliwie zimno? Jeszcze tydzień temu było gorąco. Nie dla mnie takie gwałtowne zmiany temperatur. O Seche Vite jest już całkiem sporo recenzji w Internecie, ale i ja chcę dodać swoje trzy grosze. Szczerze mówiąc z tą buteleczką mam relację love&hate.
Produkt możemy dostać tylko w Internecie, więc z dostępnością jest dość kiepsko. Zazwyczaj dołączam go do jakiegoś zamówienia, bo gdybym miałam tylko go kupić to z przesyłką średnio to wychodzi.
Po pierwszych 10 użyciach byłam w nim totalnie zakochana. Lakier błyszczy na paznokciach jakbym nosiła tipsy, po 5 minutach mogę już całkowicie poświęcić się czemuś innemu, bez obawy o odciski. Niestety po pewnym czasie Seche niesamowicie zgęstniał. Zrobił się z niego tzw glut. Szczerze mówiąc tym mnie niesamowicie zawiódł. Przez jego konsystencje trudniej nakładało się go na lakier i wtedy pojawił się kolejny, znaczący problem. Słynny Seche zaczął "kurczyć, ściągać" lakier. Niestety nie udało mi się uchwycić tego efektu na zdjęciach, ale uwierzcie mi na słowo- wygląda paskudnie.
Wtedy do mojego koszyka z Internetowymi zakupach wpadł Seche Restore (o którym będzie osobny post). Fakt faktem, że uratował konsystencję, jednak nie o to chodzi by co chwilę rozcieńczać top coat. Gdyby nie ten aspekt- Seche byłby moim ideałem. Już nawet ten smród mi nie przeszkadza.
Osobiście zamierzam wypróbować top coat z Sally Hansen i Poshe.
Co Wy myślicie o Seche Vite? :)



















